Uczmy się od cristeros

Lewica nie odpuści i zrobi wszystko, żeby w zjednoczonej Europie zapanował jeden światopogląd. I on, tak jak niegdyś komunizm, nie dopuszcza innych

Lewica i liberałowie, a także coraz częściej rozmaitej maści konserwatyści-tylko-z-nazwy, już nie ukrywają, że ich celem jest wyeliminowanie wszystkich inaczej myślących. Ustawy dotyczące walki z homofobią, projekty Parlamentu Europejskiego stygmatyzujące obronę życia, a niekiedy wręcz kwestionujące klauzulę sumienia, pozwalającą katolikom odmówić uczestnictwa w procedurze zabijania nienarodzonych, kolejne wyroki skazujące obrońców życia czy homofobów (termin ten coraz częściej oznacza po prostu ludzi, którzy odrzucają twierdzenie, że akty homoseksualne są normą), czy wreszcie zaostrzająca się walka z Kościołem (w polskich mediach widać to już niemal gołym okiem), nie pozostawiają wątpliwości, że nadchodzi czas dla chrześcijan trudny i że musimy przygotować się na nową formę – miękkiej dyktatury.

Od lat przestrzegał przed nią kard. Joseph Ratzinger (także już jako Benedykt XVI), wskazując, że relatywizm nieuchronnie prowadzi do sytuacji, w której władzę nad umysłami, prawem stanowionym przejmują ci, którzy mają władzę nad mediami i którym uda się zmienić kulturę. Tak też się powoli dzieje. Lewica, po trwającym przynajmniej od lat 60. marszu przez uniwersytety, media i ośrodki kulturalne, przygotowuje się do ostatecznego przejęcia władzy nad umysłami i duszami, a to oznacza, że musi domknąć system i zlikwidować wszelkie przestrzenie debaty. I nie ma w tym nic zaskakującego. Lewicowy projekt totalny, tak jak projekt komunistyczny, nie dopuszcza bowiem, by istniały getta ludzi inaczej myślących. A powód jest niezmiernie prosty: otóż nie może istnieć porównanie, ludzie nie mogą wiedzieć, że możliwy jest inny niż lewicowo-genderowo-feministyczny model życia. Gdyby bowiem się tego dowiedzieli, to jak niegdyś mieszkańcy demoludów odwiedzający kraje kapitalistyczne, mogliby zapragnąć...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: