To nie debata, tylko front

Niesłychany atak na naukowców próbujących niezależnie od władzy ustalić prawdę o katastrofie smoleńskiej jeszcze raz przypomniał nam, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Po pierwsze, istniejące dowody wskazują na to, że 10 kwietnia 2010 r. doszło do zamachu, czyli morderstwa z premedytacją osób znajdujących się na pokładzie rządowego samolotu. Do dowodów, które mnie przekonują, zaliczam: brak krateru po uderzeniu w miękki grunt osiemdziesięciotonowego tupolewa, skala zniszczeń, jakich nie dokonałoby zderzenie z ziemią przy znanej prędkości, rozmieszczenie szczątków samolotu charakterystyczne dla wybuchu, a także wiele innych dowodów dużo bardziej szczegółowych przedstawionych
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: