Niektóre procesy dojrzewają niepostrzeżenie

W środę do księgarń trafiła książka prof. Andrzeja Zybertowicza „III RP – kulisy systemu”, nad którą patronat medialny objęła „Gazeta Polska”. Jest ona zapisem rozmów, jakie ze znanym socjologiem przeprowadziła publicystka „GP” Joanna Lichocka. Jako pierwsi publikujemy fragmenty książki.
 
Joanna Lichocka: Przyzwolenie na bylejakość to według Pana spadek, który Polacy mają po PRL-u.
 
Andrzej Zybertowicz: Częściowo.
 
Często mówi się, że traktowanie państwa na zasadzie, im ono słabsze, tym lepiej, jest znacznie dłuższe i bierze się z czasów zaborów, zwłaszcza zaboru rosyjskiego. Ale jest to z kolei w absolutnej opozycji do tego, co niosło pokolenie Solidarności czy republikańskiego testamentu polskiej inteligencji, opisanego na przykład w „Rodowodach niepokornych” Bohdana Cywińskiego.
 
Pewnie ma pani rację. Ale pomyślałem sobie teraz w tym kontekście – luźne skojarzenie, przyznaję, ale nieodparte: jak historycy napiszą o Donaldzie Tusku? Mając szansę umocnić polskie państwo (ogromny zastrzyk środków z Unii), osłabił je, zdegradował. Bo najpierw nie mieliśmy państwa – zabory, I i II wojna, komunizm, wstrząs transformacyjny, częściowo ograniczenie suwerenności w związku z wejściem do NATO i UE. Potem, po sztucznie nakręconym szoku projektu IV RP, przychodzi do władzy człowiek, który ma duży kapitał zaufania, poparcie, ba, budzi nawet entuzjazm wielu środowisk. I uznaje, że jedyne, co może zrobić, to zapewnić „ciepłą wodę w kranie”, czyli w istocie ułatwiać dalszy demontaż tego podstawowego dobra wspólnego, jakim jest nasze państwo.
 
W filmie „Przebudzenie”, który zrealizowałam wraz z Jarosławem Rybickim i Rafałem Dutkiewiczem, jedna z bohaterek mówi: „Nie chciałabym być w skórze Donalda Tuska i przeczytać za sto lat tego, co napiszą o nim podręczniki historii”. Mówiła to w kontekście tego wszystkiego, co premier zrobił w sprawie Smoleńska, ale lista spraw, z powodu...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: