Państwowy monopol przemocy

– Monopol na przemoc ma państwo – powiedział minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz podczas konferencji prasowej po bójce między meksykańskimi marynarzami a kibicami Ruchu Chorzów na plaży w Gdyni.  – Ta narracja będzie kontynuowana, łączona z protestami związkowymi i dopisywana do jednej listy – ostrzegają specjaliści. A przeciwko rządowi protestuje już nawet środowisko sędziowskie, które nie życzy sobie nacisków.
 
Zatrzymany przez policję Paweł Tomasik z Gdańska zmarł w szpitalu. Ojciec 30-latka nie ma wątpliwości – winę za śmierć ponoszą funkcjonariusze. Mężczyzna mówi o drastycznych obrażeniach syna. – Miał obite całe ciało, twarz, ręce, nogi, zakrwawione uszy. Będziemy powoływać nowego biegłego – powiedział „Codziennej”.
 
Oficjalnie policja utrzymuje, że bezpośrednią przyczyną zgonu była niewydolność krążenia. – To, czy policjanci przekroczyli uprawnienia, będzie jeszcze wyjaśniane, ale wiemy, że tak czy inaczej przyczyną śmierci nie był uraz mechaniczny – mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik prokuratury okręgowej w Gdańsku. Śledztwo zostało przeniesione do pobliskich Kartuz.
 
Tomasik został zatrzymany po tym, jak dwa tygodnie temu wszedł przez balkon do mieszkania starszego mężczyzny i groził mu. Wezwana na miejsce policja zatrzymała napastnika. Świadkowie widzieli, jak funkcjonariusze tuż po zatrzymaniu brutalnie bili skutego kajdankami Tomasika, a wsadzając go do radiowozu, kilkakrotnie miażdżyli mu nogę drzwiami. Co działo się na komisariacie? Tego nie wiadomo. Na drugi dzień mężczyzna zmarł. – MSW powinno zarządzić pilną kontrolę w tej sprawie – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Jerzy Polaczek, członek sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych. – Gdyby to, o czym mówi ojciec ofiary, potwierdziło się, rodzi to odpowiedzialność zarówno komendanta głównego policji, jak i ministra Sienkiewicza – dodaje poseł PiS.
 
Samobójstwo po zatrzymaniu na komisariacie
 
To nie pierwszy w...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: