Monopol na przemoc

Czym innym jest karanie przestępców, kierowanie się sprawiedliwością, a czym innym wykorzystywanie ulicznych burd i ekscesów do tego, by poszerzyć zakres swojej władzy. A jeszcze gorzej, gdy szukając pretekstów, tak się zmienia prawo, aby potem móc swobodnie eliminować politycznych przeciwników.
 
„Niebieskim jego oczom, już i tak niesamowitym i przenikliwym, cera jego twarzy dodawała w rzeczywistości jeszcze straszliwszego wyglądu. Miał bowiem na twarzy czerwonawą, chropawą wysypkę tu i ówdzie rozrzuconą po bladej cerze”. Tak Plutarch opisywał wygląd Lucjusza Corneliusa Sulli, tłumacząc jego przydomek. Ponoć jakiś szyderca wyśmiał go w Atenach wierszem: „Morwą mąka posypana – to jest właśnie Sulla”.
 
Listy proskrypcyjne Sulli
 
Dalej wielki biograf tłumaczy, że warto opisywać wygląd zewnętrzny, gdyż niesie on za sobą jakiś ślad ducha i dobrze jest dodać co nieco o obyczajach przedstawianej osoby. Tak więc pisząc o Sulli, wylicza jego wesołe zabawy z damami lekkiej konduity, cytrzystkami, aktorami czy histrionami. Sam Plutarch błyszczał podobno niezwykłym humorem, miał cięty język i potrafił znaleźć się w każdej sytuacji.
 
W ciągu swego życia i długich walk na krańcach państwa nauczył się jeszcze jednego – nic tak nie konserwuje władzy jak brutalna siła. To dla Rzymian było oczywiste – doskonale znali oni zasadę divide et impera i stosowali ją skutecznie. Jednak z drugiej strony, jeśli chodzi o procedury wewnętrzne, odkąd nastała Republika, byli im wierni i wierzyli w nie tak samo mocno jak obecny nasz świat w złote, cudowne zasady demokracji. Rzymskie urzędy, sposób ich obejmowania, cenzus majątkowy – wszystko to stanowiło zwarty system, który gwarantował stabilność państwa. Każdy wiedział doskonale, kto senator, a kto plebejusz. Kim jest cenzor, edyl czy pretor. Wybór dwóch konsuli co roku wyznaczał rzymskie lata. I do dzisiaj pozwala historykom precyzyjnie datować wydarzenia. Wystarczy na przykład...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: