Europa. Pod flagą czarno-czerwoną

Parę dni wcześniej, podczas demonstracji zorganizowanej w nieodległym mieście St. Gallen, rozdawali ulotki z apelem: „Rozbijcie forum! Wspólnie zwalczajmy nieznośną propagandę kapitalizmu!”.

Chociaż wybuch w Davos nie spowodował żadnych ofiar ani nawet większych zniszczeń, spełnił swoje zadanie. Bo grupy anarchistyczne od czasu do czasu muszą przypominać światu, że istnieją. Dobry jest każdy pretekst, a spotkania poświęcone sprawom gospodarczym, szczególnie te z udziałem przywódców najwyższego szczebla (Forum w Davos, G-8 czy G-20), nadają się do tego doskonale. Na horyzoncie jednak już zarysowuje się okazja jeszcze lepsza, bo trafiająca do wyobraźni mas. To zaplanowany na koniec kwietnia ślub księcia Williama, wnuka królowej Elżbiety II, a w dalszej przyszłości zapewne króla Wielkiej Brytanii. Najbardziej zapaleni aktywiści już się zwołują.

Podbudowa rewolucyjna

Zajrzałam na kilka anarchistycznych stron internetowych. Jest ich wiele, różnych organizacji i w różnych krajach. Można się z nich dowiedzieć o planowanych akcjach protestacyjnych, przeczytać, o czym piszą oficjalne media (a jest to, zdaniem anarchistów, godne tylko i wyłącznie wyśmiania), przede wszystkim jednak podbudować się ideowo, czytając o zbrodniach kapitalizmu i kapitalistów, o niesprawiedliwości, nadużyciach władz, walce klasowej itp. Flagi, pięcioramienne gwiazdy, emblematy, nawet teksty utrzymane są w kolorach czarnym i czerwonym, bo takie są barwy anarchistów. Nie brak też zdjęć – ulic w ogniu, oddziałów w pełnym rynsztunku, rannych policjantów.

Nazwy tych grup są równie wymowne jak ich deklaracje: włoska Nieformalna Federacja Anarchistyczna, grecka Konspiracja Komórek Ogniowych, brytyjskie Wojna Klasowa, Grupa Autonomiczna czy po prostu Rewolucja.

Tego rodzaju twórczość mogłaby robić wrażenie dość egzotycznego nawiązania do czasów nie tak dawno minionych, gdyby nie to, że deklaracje mają widome i wymierne skutki....
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: