Tusk chce, by polała się krew

Dodano: 20/08/2013 - Nr 34 z 21 sierpnia 2013

MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI \ Prowokacja rządu

Dokładnie trzy tygodnie po awanturach 11 listopada 2012 r. rząd Tuska postanowił zaprosić do Warszawy na 11 listopada 2013 r. tysiące alterglobalistów i lewaków. Ich spotkanie z narodowcami i kibicami idącymi w Marszu Niepodległości musi zakończyć się krwawymi zamieszkami. Koszt imprezy to 100 mln zł. Koszty, jakie poniosą ofiary starć, poznamy dopiero w listopadzie.   Spór, czy organizacja szczytu klimatycznego 11 listopada jest jedynie szczytem nieodpowiedzialności władzy czy jednak świadomą prowokacją rządu, który ściągając do kraju tysiące lewaków, chce zdyskredytować opozycję, rozstrzygnął już sam premier. I okazuje się, że obie odpowiedzi są poprawne. Donald Tusk najpierw naiwnie stwierdził, że zgromadzenie w jednym miejscu dwóch skrajnie antagonistycznych grup nie skończy się zamieszkami, a następnie zapowiedział, że nie zaapeluje o zmianę daty rozpoczęcia szczytu, chociaż dla ONZ nie byłby to problem. Daty zmieniano już kilkakrotnie, m.in. w 2009 r. czy 2012 r.   11 listopada
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze