Walka na dywanie

Być może to czas wakacyjny sprawia, że politycy PO zaprzestali walk pod dywanem. Tłuką się już publicznie, bez skrępowania, na oczach Polaków.
 
Zrozpaczony tygodnik „Polityka” pyta na okładce: „Po co PO te wybory?”, a pracownicy TVN sami już nie wiedzą, do jakich tematów sięgać, by kryć rozsypywanie się partii. Chodzi nie tylko o Jarosława Gowina, choć on sam sprawia sporo problemów Donaldowi Tuskowi. Kolejne sondaże – Homo Homini dla Wirtualnej Polski, według którego PiS popiera 35 proc. Polaków, a PO 24 proc., oraz powtórzony kilka dni później przez tę samą pracownię dla „Rzeczpospolitej” i potwierdzający wysoką przewagę PiS (33,8 proc.) nad PO (25,6 proc.) – wywołują w szeregach Platformy całkiem dobrze widoczną panikę. Najpoważniejsza walka toczy się oczywiście między Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną. Skrywana dotąd oficjalnie, teraz nabiera rumieńców i prawdopodobnie zbliża się do rozstrzygających ruchów. Hasło „uporządkowania sytuacji w Platformie”, którym premier w enigmatyczny sposób zasłania walkę o własne przetrwanie na szczycie partii, oznacza właśnie to – ostateczne pokonanie wiceprzewodniczącego partii z wyrzuceniem go z niej włącznie. Na tym tle kłopoty, jakie przynosi Tuskowi medialna aktywność Gowina, wydają się niewinną igraszką.
 
Ważne, kto jest z PO
 
To, że kompromitujące premiera nagranie ze spotkania Donalda Tuska z aktywem partyjnym wyniósł do „Newsweeka” Grzegorz Schetyna, zupełnie jasno powiedział minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Będąc osobą w zasadzie spoza partyjnych struktur, Sienkiewicz całkowicie zależny jest od Tuska i wobec niego lojalny. Jest też aktualnie jednym z bliższych ludzi premiera w rządzie. Jego słowa należy więc odbierać jako opinie z najbliższego otoczenia Donalda Tuska, które wyraża także sam premier. „Ktoś (...) nagrywa to wszystko, a następnie sprzedaje mediom; mam wrażenie, że tu więcej pytań chyba powinno być skierowanych w stronę...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: