Sierpniowe wyrzeczenie

Dodano: 13/08/2013

Abstynencja w sierpniu (a może i przez cały rok) ma głęboki sens. Warto ją podejmować.   Sierpniowe wezwanie Episkopatu do abstynencji stało się już od dawna polską tradycją. I jak wiele tradycji nie jest szczególnie gorliwie praktykowane. Wierni słuchają oczywiście listu (w tym roku bardzo mocnego i skierowanego przede wszystkim do mężczyzn), a potem puszczają go mimo uszu i biegną na plaże, w góry albo gdzieś do Chorwacji, by tam – a jakże, w sierpniu – oddawać się gorliwej konsumpcji napojów wyskokowych. A wszystko dlatego, że oni przecież nie mają problemu z alkoholem, dlaczego więc mieliby odmawiać go sobie w czasie odpoczynku, dlaczego mieliby rezygnować z czegoś, co nie jest złem, a pozwala odstresować się czy odpocząć? Argument ten jest jednak kompletnie pozbawiony sensu. Wezwanie do sierpniowej abstynencji nie jest skierowane do tych, którzy mają z alkoholem problem. Dla nich abstynencja, i to całkowita, a nie tylko sierpniowa, jest jedynym rozwiązaniem. Alkoholik (a termin
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze