Złapany w sieci Jakuba Apostoła

Wyobraźmy sobie dwa obrazy. Pierwszy to góry, las, wysokość ponad 1700 m n.p.m. Temperatura –10 stopni Celsjusza. Mgła, silny wiatr, padający śnieg. Momentami metrowe zaspy i niewidoczny szlak. Drugi to rozległy płaskowyż sięgający krańców horyzontu, przecięty kamienistą polną drogą.   W oddali zarys ludzkich osad. Słońce, dumnie zawieszone na bezchmurnym niebie, bezlitośnie palące żarem lekko zazielenioną trawą ziemię, na której z trudem można dostrzec pojedyncze rachityczne drzewa. Te dwa...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: