Od popiersia Bieruta do flirtu ze Słońcem Peru

POLITYKA \ Prawdziwa historia Leszka Millera

„Powinniśmy z całą mocą podkreślać nasze więzi z Rosją. Nawoływanie do wycofania Armii Radzieckiej z Polski niczemu dobremu nie służy”– mówił Leszek Miller w marcu 1990 r., za czasów rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ministrant z parafii Matki Bożej Pocieszenia w Żyrardowie, budowniczy monumentalnego gmachu KW PZPR w Skierniewicach i odbiorca moskiewskiej pożyczki prze do władzy w Polsce grzęznącej w rosyjskiej strefie wpływów.     Podczas Kongresu Lewicy Polskiej w ostatnią niedzielę Leszek Miller wypowiedział się na temat działalności ludzi, którzy uważają, że w Smoleńsku doszło do zamachu, a polskie władze pomagają Moskwie w jego tuszowaniu: „Nawoływanie do występowania przeciwko własnemu państwu pod hasłami patriotyzmu jest próbą demoralizacji szczególnego rodzaju”. Słowa te przyjęto owacyjnie. Nie, Leszek Miller niczego takiego na konwencji nie powiedział. Dali się Państwo nabrać? Nic dziwnego, wypowiedź taka mogłaby przecież paść. Co więcej, są to prawdziwe słowa Millera. Tyle że
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze