Miller u bram

NA LEWICY \ SLD kontratakuje

Zza europejskiej maski SLD nie przypadkiem od miesięcy wyziera betonowa, peerelowska twarz. Swojski Gierek i wojny o postsowieckie symbole pozwoliły Leszkowi Millerowi odbić partię od sondażowego dna i wybić ją na pierwszego kandydata do koalicji z PO   – Władza wymyka się Tuskowi z rąk – mówi nam jeden z parlamentarzystów SLD. – Partia mu prędzej czy później pęknie i Tusk ma teraz problem taktyczny, bo za wszelką cenę musi dociągnąć do końca bieżącej kadencji, do wyborów. Ale ma też problem strategiczny, bo wie, że jeśli w następnych wyborach wyraźnie przegra z PiS – a przegra – to jedynym sposobem, żeby PiS nie rządził, będzie koalicja z kimś, kto pomoże mu utrzymać w polityce status quo. Mimo fatalnych doświadczeń z lat 2000–2003, po aferze starachowickiej i aferze Rywina, tym kimś może być Leszek Miller z postkomunistami z SLD. „Postkomuniści” – pojęcie, które znikło magicznie z politycznej publicystyki – dziś należałoby szybko odkurzyć. Krzysztof Szczerski, poseł PiS, politolog i
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze