Polityk w tłumie

Wiwatom nie było końca. Stolica tego nieco ponad 3-milionowego kraju udekorowana była amerykańskimi flagami bardziej niż Waszyngton w czasie styczniowej inauguracji czteroletniej kadencji głowy państwa. Dziesiątki tysięcy Albańczyków krzyczały, setkom szczęśliwców udało się nawet Busha dotknąć, bo ochrona była może trochę mniej skrupulatna niż zazwyczaj. Dopiero gdy George W. Bush wrócił do hotelu, spostrzegł, że entuzjazm entuzjazmem, a na przegubie lewej ręki nie ma… zegarka. Skandal utajniono, żeby na szkle albańskiej miłości do Jankesów nie było tej wstydliwej, złodziejskiej rysy. Dopiero po pewnym czasie sekretarz stanu, czyli  szefowa MSZ USA Condoleezza Rice, wygadała się, że na
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: