Obama znów ustępuje Moskwie

15 marca sekretarz obrony Chuck Hagel ogłosił to, o czym mówiło się nieoficjalnie już od pewnego czasu: USA rezygnują z IV fazy budowy europejskiego segmentu obrony antyrakietowej (EPAA). Nie rozmieszczą pocisków przechwytujących SM-3 IIB w Polsce i Rumunii, a zaoszczędzone środki finansowe (chodzi o niemal 1 mld dolarów) przeznaczą na rozbudowę systemu w rejonie Pacyfiku. Do końca 2017 r. administracja Obamy chce umieścić 14 dodatkowych pocisków przechwytujących typu GBI w bazie Fort Greely na Alasce (obecnie jest ich 26). Pentagon zapowiada też rozbudowę tarczy antyrakietowej w Japonii i rozważa budowę nowych instalacji antyrakietowych na Wschodnim Wybrzeżu USA. Administracja uzasadnia zmiany wzrostem zagrożenia ze strony Korei Północnej, trudnościami technologicznymi w budowie pocisków przechwytujących oraz problemami z finansowaniem europejskiej części programu. Jak zaznaczył Hagel, rezygnacja z IV fazy EPAA nie ma wpływu na fazy II i III, które przewidują instalacje antyrakietowe i obecność żołnierzy US Army w Rumunii i Polsce.

EPAA i polski element

Jeszcze przed wystąpieniem Hagela szef dyplomacji USA John Kerry uprzedził o tym Sikorskiego. Zresztą już w lutym, gdy pojawiły się informacje o raportach stawiających pod znakiem zapytania rozbudowę tarczy, ambasador Mull temu zaprzeczył, ale mówiąc tylko o trzech pierwszych fazach systemu. „W przeszłości zmiany w programie obrony przeciwrakietowej spotykały się z ostrą krytyką w Polsce. Tym razem reakcja Warszawy jest cichsza. Zdaniem analityków głównym celem Polski, jeśli chodzi o stacjonowanie pocisków przechwytujących, jest amerykańska obecność wojskowa jako środek odstraszający wobec Rosji” – zauważa „New York Times”. Ograniczenie projektu to jednak porażka Warszawy, choć i tak – podobnie jak w 2009 r. – część obozu rządzącego będzie zadowolona. Zwłaszcza ośrodek prezydencki, który lansuje pomysł polskiej tarczy antyrakietowej, a którego przedstawiciel, szef BBN gen....
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: