Ameryka Południowa - Kościół, do którego się strzela

Jedzie z posługą kapłańską. Na skrzyżowaniu czerwone światło. Musi się zatrzymać. Jego auto otacza grupa uzbrojonych mężczyzn. Wystraszony kapłan usiłuje ruszyć. Słychać huk wystrzału. Samochód staje. A w nim oparte o kierownicę, martwe ciało kolejnego księdza zabitego w tym roku w Ameryce Południowej. Piątego od początku tego roku. Ten Kościół wymaga ofiar. Najpełniejszej posługi. Takiej do końca i bez kalkulacji. Po wyborze nowego Ojca Świętego Kościół Ameryki Południowej otrzymuje swoją szansę. Należy się głęboko modlić, aby tę szansę wykorzystał. Wiarą, która obecna jest w ludziach latynoskich wspólnot, można by obdzielić kościoły Europy, Stanów Zjednoczonych oraz Australii. Franciszek na pewno doskonale zdaje sobie z tego sprawę.Najlepszy z możliwych „stażów” – On gra. Cały czas gra. Musi grać – opowiada mi Antonio, mieszkaniec Buenos Aires. – To jezuita. Człowiek skromny i pobożny. Ale i wiele widzący. Pamiętam pewną historię. Mało kto o niej wie. Możesz to
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze