Rządzący grzebią w śmieciach

Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach, potocznie zwana śmieciową, ma w opinii rządu Platformy Obywatelskiej uporządkować wywóz śmieci, zmusić Polaków do ich segregacji, wreszcie – rozwiązać problem dzikich wysypisk. Zdaniem twórców ustawy wysypiska te powstawały z winy mieszkańców domków jednorodzinnych, którzy zamiast płacić za wywóz śmieci, woleli wywozić je do lasów.

Nowe prawo zakłada, że od 1 lipca na terenie jednej gminy wywozem wszystkich śmieci zajmować się będzie tylko jedna firma, wybrana w przetargu zorganizowanym przez władze samorządowe. Do tej pory wybór w tej kwestii należał do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych czy prywatnych właścicieli domów jednorodzinnych. Wywozem zajmowały się albo niewielkie prywatne firmy, albo przedsiębiorstwa usług komunalnych. I to one na nowym prawie stracą najwięcej.

Eksperci nie zostawiają na projekcie suchej nitki. – Ustawa to przede wszystkim cios w konsumentów, którzy zostają skazani na wybór jednego podmiotu – mówi „Gazecie Polskiej” dr Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. – Jest to też oczywiście cios w rynek, który świetnie się rozwijał. Rosnąca ilość śmieci była szansą dla wielu prywatnych firm. Teraz w jednej chwili na mocy ustawy wprowadzony zostanie monopol. Firmy, które wygrają przetarg, nie będą miały konkurencji. Przez to też jakość ich usług nie będzie najwyższa – tłumaczy ekspert.

Z korzyścią dla zagranicznych koncernów

– Żeby powiedzieć, co sądzę o tej ustawie, musiałbym użyć słów nienadających się do publikacji – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Artur Halena z firmy P.H.U. Operatus z Bielska-Białej. Jego przedsiębiorstwo od lat zajmuje się wywożeniem i segregacją śmieci. Tak jak właściciele dziesiątek podobnych firm, straci na ustawie. Zdaniem pana Artura zyskają natomiast zagraniczne firmy. – Ich sprzęt stoi już przygotowany na granicy z Polską. To właśnie obce koncerny będą beneficjentami ustawy śmieciowej. Za...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: