Obywatel w ślepym zaułku

Pomyślałem sobie: A na jakiej podstawie, chłopie, spodziewałeś się optymizmu?

Przecież nie będę za nimi biegł

Kilka tygodni wcześniej. Niedzielne popołudnie, pustki na ulicach. Przejście dla pieszych. Świeci się czerwone światło – długo, bardzo długo. Przechodzę, łamię prawo. Za przejściem zatrzymuje mnie strażnik miejski. – Mandat 100 zł – mówi. Najpierw myślę sobie: w porządku, złamałem przepisy, nareszcie państwo walczy o ich przestrzeganie. Jednak gdy funkcjonariusz wypisuje mi mandat, co najmniej pięć innych osób przechodzi na czerwonym świetle. Strażnik to widzi, ale nie reaguje. Na moje pytanie, dlaczego, odpowiada: – Przecież nie będę za nimi biegł! – A gdyby zaczęli wybijać szyby? – pytam poirytowany. – To byłoby co innego, inny wymiar wykroczenia – spokojnie odpowiada przedstawiciel prawa. – To dlaczego pan mi wypisuje mandat, skoro to takie nieważne? – pytam, ale odpowiedzi nie dostaję.

Warszawa. 13 sierpnia 2012 r. zamknięty zostaje tunel pod Wisłostradą. Arteria, którą codziennie przejeżdżały tysiące samochodów, niezwykle ważna do funkcjonowania stolicy. Od tamtego czasu absolutnie nikt nie jest w stanie powiedzieć mieszkańcom Warszawy, kiedy ten tunel zostanie przywrócony do ruchu. Padają różne terminy, zmieniają się co chwila jak w kalejdoskopie. Ostatnia data to czerwiec 2013 r. Zapewne im bliżej lata, tym częściej platformiane władze Warszawy będą napomykać, że właściwie przez wakacje to tunel jeszcze może być zamknięty.

A wszystko oczywiście przez budowę II linii metra, której zakończenie również oddala się z miesiąca na miesiąc i każdy decydent jak ognia unika podania konkretnej daty. Przypomnę, że jest to inwestycja finansowana z pieniędzy publicznych i obywatele powinni wiedzieć o niej wszystko. W Warszawie nikogo z władz to podstawowe prawo mieszkańców nie obchodzi. W myśl przekonania, że obywatel to ten, który ma czekać. Kiedyś się zbuduje. Szkoda tylko, że finansowaniem budowy...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: