Proboszcz całego świata

Wydaje mi się, że kardynałowie pragnęli, aby nastąpiła cisza i trochę spokoju. Dlatego chcieli kardynała duszpasterza, kogoś, kto nie jest szerzej znany, szczególnie w mediach zachodnich. Szukali osoby spokojnej i skromnej, która jest w stanie przemówić do zwykłych ludzi i zachęci ich do modlitwy. Myślę ponadto, że purpuraci chcą wykorzystać czas tego pontyfikatu, aby przeorganizować styl działania stolicy Piotrowej. Ale to już moje spekulacje.

Czy wie Pani coś więcej o przebiegu samego konklawe?

Żadnych konkretów, ale mogę się pokusić o pewne przypuszczenia. Pamiętajmy, że kard. Bergoglio był jednym z faworytów podczas ostatniego konklawe, po śmierci Jana Pawła II. Wtedy jednak przewaga kard. Ratzingera, wynikająca po części z jego bliskiej współpracy ze zmarłym papieżem, okazała się dominująca. Ale dzięki tamtej sytuacji metropolita Buenos Aires był w pewnym sensie sprawdzony i to mogło teraz przekonać do niego purpuratów. Do tego dochodzi fakt, że hierarchowie obu Ameryk chcieli papieża właśnie z tamtej części świata i również z tego powodu zdecydowali się poprzeć kard. Bergoglio. Wszyscy ponadto uznają go za orędownika tradycyjnej doktryny katolickiej. Niektórzy publicyści sugerowali, że papież będzie postępowy, ponieważ jest jezuitą. To nieprawda, Franciszek jest konserwatywny i ortodoksyjny, jeżeli chodzi o naukę Kościoła. I kardynałowie uznali, że taki człowiek teraz w Kościele jest szczególnie potrzebny. Kard. Bergoglio prawdopodobnie dostał głosy z obu Ameryk, Afryki, Azji i część głosów z Kurii. Myślę jednak, że nie zagłosowała na niego np. większość Włochów.

A polscy kardynałowie?

Sądzę, że mogli oddać głos na kardynała Bergoglio, ale bez wiedzy o tym, kto był kontrkandydatem, trudno o stuprocentową pewność.

Jakie wrażenie zrobiły na Pani pierwsze homilie i przemówienia Ojca Świętego Franciszka?

Mówił o rzeczach z pozoru bardzo prostych...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: