Na świecie brakuje katolickiej klasy rządzącej

Po 1989 r. Kościół przestał walczyć, uradowany tym, że udało się pokonać komunizm. Może przez zmęczenie, a może przez zbytnie rozluźnienie Kościół nie zauważył, że kolejna walka już się zaczęła – walka przeciwko konsumpcjonizmowi i liberalizmowi – z Andreą Gagliarduccim, watykanistą i włoskim dziennikarzem, rozmawia Adam Sosnowski

Zanim rozpoczęliśmy oficjalną część naszej rozmowy, zapytałeś mnie o Ukrainę i tamtejszą sytuację, gdyż włoskie media poświęcają temu tematowi bardzo mało miejsca. Papież Franciszek przyjął niedawno premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka, jednak nic konkretnego z tego spotkania nie wynikło. Zresztą od początku powstania Majdanu papież unika jednoznacznych wypowiedzi w tej kwestii, czego wielu Polaków nie rozumie albo wręcz ma mu to za złe.
Nie może być otwartego wsparcia jednej ze stron sporu przez Stolicę Apostolską, ponieważ dyplomacja watykańska tak nie funkcjonuje. Zadaniem jej jest szukanie i wprowadzanie równowagi, zbalansowanie różnych punktów widzenia. Przecież Stolica Apostolska nigdy też nie jest zapraszana do negocjacji międzynarodowych. Oficjalnym organem prowadzącym rozmowy z innymi państwami jest sekretariat stanu, którego przewodniczącym jest kard. Pietro Parolin. On sam też wyznaje zasadę równoważenia pozycji, a nie interwencji. Przecież podobnie było w Wenezueli. Tamtejsi biskupi prosili Stolicę Apostolską o zajęcie stanowiska w konflikcie społeczeństwa z władzą, ale tak się nie stało. I myślę, że tak samo jest z Ukrainą, tym bardziej że Watykan wypracował dobre stosunki z Rosją w sprawie wojny w Syrii.

Jedną sprawą jest publiczne wsparcie, ale drugą fakt, że Stolica Apostolska działa także zakulisowo. Wiadomo, że Kościół preferuje taką metodę działania.
Rzeczywiście, kanały dyplomatyczne Watykanu mają potężne możliwości i wiem, że w sprawie Ukrainy na tym poziomie dzieje się bardzo dużo. Równocześnie trzeba jednak podkreślić, że konflikt...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: