Zima zaskoczyła Węgrów. Ale Polacy nie zawiedli

Odwołane uroczystości

Kłopoty z pogodą na Węgrzech okazały się poważne. Jak relacjonował węgierski minister spraw wewnętrznych Sandor Pinter, w nocy poprzedzającej święto narodowe doszło do trzech śmiertelnych wypadków, 160 miejscowości zostało bez prądu, a odciętych od świata aż 57. Ofiarami zimy padli również Polacy. Autokar z Wrocławia dotarł do Budapesztu dopiero w sobotę w południe. Do usunięcia skutków kryzysu użyto czołgów i transporterów opancerzonych. Pięć linii kolejowych było nieprzejezdnych. Sytuacja stała się na tyle poważna, że pomoc zaoferował rząd sąsiedniej Austrii. Z powodu ataku zimy odwołano wszystkie zapowiedziane na piątek uroczystości plenerowe.

Tak więc Polacy stali się jedyną zorganizowaną grupą, która 15 marca była zauważalna na ulicach Budapesztu. W porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy wiosenna pogoda wyprowadziła na liczne manifestacje setki tysięcy ludzi, w tym roku stolica Węgier przypominała raczej Warszawę w długi zimowy weekend. Mroźny wiatr i śnieg, apele o pozostanie w domu, zamknięte sklepy, puste tramwaje i autobusy – wszystko to sprawiło, że większość mieszkańców Budapesztu pozostała w domach.

15 marca w Budapeszcie zabrakło nawet Viktora Orbána, który musiał dzień wcześniej stawić się w Brukseli. Tym razem na celowniku biurokratów znalazł się z powodu poprawek do uchwalonej nie tak dawno konstytucji. Poprawki przewidują m.in. prawo parlamentu do decydowania, które organizacje wyznaniowe zostaną uznane za Kościoły. Nowelizacja zakazuje prowadzenia kampanii przedwyborczej w mediach komercyjnych. Najwięcej kontrowersji wzbudza umożliwienie karania mandatami albo aresztowanie osób bezdomnych przebywających w miejscach publicznych. Tych na ulicach Budapesztu można spotkać całkiem sporo.

– Są zastrzeżenia ze strony opinii międzynarodowej, ale nie ma konkretów, które odnoszą się do faktów. Jeśli mielibyśmy odpowiadać na zastrzeżenia, powinniśmy najpierw wiedzieć, na czym...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: