Europa bez przyszłości

Gdy rozpoczynał się pontyfikat Benedykta XVI, opublikowałem tekst, w którym przekonywałem, że będzie to ostatni pontyfikat europejski. Nie rozstrzygałem, czy kardynałowie wybiorą w przyszłości kogoś z Europy, czy spoza niej. Uważałem, że niezależnie od tego, kim będą kolejni biskupi Rzymu, zajmą się przede wszystkim Kościołem poza Europą – inaczej niż niezwykle europejski i skupiony na ratowaniu Starego Testamentu papież z Bawarii, A ten, wraz z całą przestrzenią kulturową, w której funkcjonuje, zacznie odchodzić w przeszłość. I nie będzie już mógł wiele zrobić, by ten trend odwrócić. U progu pontyfikatu papieża Franciszka mogę więc sobie pogratulować umiejętności przewidywania. Po Benedykcie nastał bowiem papież z Argentyny, który już prezentuje odmienne od europejskiego podejście do wielu kwestii i bez wątpienia będzie o wiele mocniej skupiony na życiu Kościoła na południu naszego globu niż na Starym Kontynencie. Trudno się temu dziwić. Europa sama, z własnej woli wybrała
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze