To zwykła prowokacja

– Sklep prowadzę jako osoba prywatna – od razu zaznacza w rozmowie z „Gazetą Polską” lider opolskiego RAŚ, który swój interes rozpoczął cztery lata temu. I próbuje przekonywać, że czarne t-shirty z napisem „Ślązak, nie Polak” lub „Silesius, non Polonus” są zwykłym towarem, w którym nie ma nic nadzwyczajnego. – Zaczęliśmy je sprzedawać w związku ze spisem powszechnym. Odpowiedzieliśmy na zapotrzebowanie ludzi. I cieszą się ogromną popularnością – przekonuje Długosz.

Silesia Progress w ofercie ma więcej koszulek. Mają różny krój, kolory, rozmiary – dla kobiet i mężczyzn. Jedne nie przykuwają uwagi, inne są dość kontrowersyjne. Jest choćby czarna bluza z napisem stylizowanym na pismo gotyckie „Oberschlesien ist mein liebes Heimatland”. Są też czapki bejsbolówki z czarnym orłem. W zakładce „Publikacje” znaleźliśmy m.in. tryptyk „Duchy wojny” Alojzego Lysko. Napisany w formie żołnierskiego dziennika jest – jak reklamuje Silesia Progress – „próbą zobrazowania przeżyć i bolesnych doświadczeń Górnoślązaków wcielonych podczas II wojny światowej w szeregi Wehrmachtu”. Walczących na froncie wschodnim i Wale Atlantyckim. Książki napisane są w języku śląskim.

– Nie mogę uwierzyć, że Ruch Autonomii Śląska prowadzi taki sklep. Dopiero od „Gazety Polskiej” dowiaduję się o jego istnieniu. Jestem zbulwersowany, zszokowany, zniesmaczony – mówi Sławomir Kłosowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Opola, z którym przejrzeliśmy ofertę Silesia Progress. Polityka PiS najbardziej zbulwersował napis „Ślązak, nie Polak”. – To zwykła prowokacja. Podobnie jak książka o Wehrmachcie. Właściciel tego sklepu tak mocno odwołuje się do tradycji śląskiej, a chyba zapomniał, z kim Ślązacy walczyli podczas swoich powstań.

Z oferty Silesia Progress można także wywnioskować, że Ruch Autonomii Śląska kwestionuje obecne granice Polski. Sprzedawane są nie tylko historyczne mapy, na których czeska dziś Opawa należy do Śląska. Również na żółto-niebieskiej naklejce Silesia...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: