Koniec ery Mubaraka

Przedłużający się impas Zwycięstwo demonstrantów wcale nie było przesądzone. Po pierwszych dniach gwałtownych starć, kiedy na ulice wyszły setki tysięcy ludzi, rząd wycofał siły porządkowe z miast i atmosfera protestów się uspokoiła. Mubarak przyjął taktykę przeczekania i zmęczenia opozycji. Przyniosło to pewne rezultaty. W różnych dniach frekwencja na placu Wyzwolenia w Kairze wahała się od kilkunastu tysięcy do setek tysięcy ludzi. Aby podtrzymać zapał protestujących, organizacje młodzieżowe ogłaszały na portalach internetowych mobilizację pod coraz nowymi hasłami: „dzień gniewu”, „marsz miliona”, „niedziela męczenników”, „piątek odejścia”. Inicjatywy przyciągnęły nowe tłumy. Zarazem jednak wymusiły tylko umiarkowane ustępstwa ze strony dyktatora. Po wymianie rządu 29 stycznia i powołaniu Omara Sulejmana na stanowisko wiceprezydenta władze zgodziły się na zniesienie wieloletniego stanu wyjątkowego. Zapowiedziały rozszerzenie swobód wyborczych i zwolnienie więźniów
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze