Żywopłoty, za którymi czai się śmierć. Odwaga na polu bitwy

Dodano: 15/06/2022 - Nr 24 z 15 czerwca 2022
FOT. ARCH.
FOT. ARCH.

HISTORIA [Oblicza wojny]

Dwa miesiące ciężkich walk w Normandii – w czerwcu i lipcu 1944 roku – pokazały, że to nie sam sprzęt ani uzdolnieni dowódcy czy wysocy rangą oficerowie, siedzący w alianckich sztabach, są potrzebni, by wygrać wojnę. Najwięcej zależy od prostych żołnierzy bijących się z Niemcami oraz od ich bezpośrednich przełożonych – oficerów niższego szczebla i podoficerów dowodzących bezpośrednio na linii frontu, w kontakcie z wrogiem. 

Agresja rosyjska na Ukrainę po raz kolejny uzmysłowiła nam, że wojna i jej natura zasadniczo się nie zmieniają, nawet jeśli następuje rewolucja techniczna, a w rękach żołnierzy ląduje coraz nowocześniejsza i coraz bardziej śmiercionośna broń. W ostatecznym rozrachunku – prędzej czy później – trzeba zdobyć jakiś teren lub go obronić. Czasem dokonuje się to w bezpośrednich starciach, a nawet w warunkach okopowych, przypominających już nawet nie drugą, lecz pierwszą wojnę światową. Kiedy indziej toczy się zażarte walki w terenie

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze