Czerwone oczy i stopy gotowe do skoku. Witraże Adama Stalonego-Dobrzańskiego

Dodano: 15/06/2022 - Nr 24 z 15 czerwca 2022

KULTURA [SZTUKA SAKRALNA I SZTUKA MISTYCZNA]

Piękno jest materialnym dowodem na istnienie Boga, a ikona to najczystsze piękno – mówi Jan Stalony-Dobrzański, architekt, konserwator, poeta i wnuk Adama Stalonego-Dobrzańskiego. Co dziś mówią do nas postaci z witraży jego dziadka? I jak to możliwe, że choć święte, są pełne… żaru?

– Te ikony przypominają, że jesteśmy stworzeni dla nieba. Dziadek tworzył portrety synów niebios – opowiada dziś Jan Stalony-Dobrzański. Uznany konserwator, który odrestaurował Srebrne Wrota w Soborze Sofijskim w Kijowie oraz stworzył projekt i zrealizował odbudowę spalonego sanktuarium na Świętej Górze Grabarce, nie bez przyczyny wspomina dziś sztukę swojego dziadka. Jego witraże nie tylko sakralne, lecz wręcz mistyczne, zobaczyć można w kilkudziesięciu świątyniach w naszym kraju. Warto bowiem bliżej przyjrzeć się sztuce, która nie tylko uwzniośla, lecz także – jak mówi wnuk artysty – porywa do góry. Jan Stalony-Dobrzański pracował z dziadkiem około siedmiu lat, biorąc w tym

     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze