Przypadki sędziego Igora Tulei

Z resortowej rodziny

Wszystko zaczęło się od wystąpienia Igora Tulei po wydanym przez niego wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. Użyte przez niego porównanie metod stosowanych przez CBA i śledczych do metod stalinowskich wywołało oburzenie ofiar stalinizmu. Tym bardziej że sędzia Tuleya orzekał w procesie stalinowskich oprawców i doskonale wiedział, jakimi metodami posługiwali się komunistyczni śledczy.

Jego orzekanie w sprawach dotyczących służb specjalnych PRL budzi wątpliwości w związku z tym, że jego rodzice byli funkcjonariuszami MSW PRL. Zdaniem prawników jest to wystarczający powód, by wyłączyć się z tych spraw z orzekania.

Zapoznaliśmy się ze znajdującymi się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentami służb specjalnych PRL dotyczącymi Lucyny Tulei (IPN BU 0604/1166 t.1 i 2 oraz IPN BU 00200/1358). Aktywistka ZMS, a później PZPR, do Milicji Obywatelskiej wstąpiła w 1960 r. Z kolei ojciec sędziego – Witold Tuleya – pracował w Ośrodku Szkolenia Oficerów MO w Łodzi.

Lucyna Tuleya wyróżniała się w pracy operacyjnej w wydziale „B” łódzkiej komendy – jego przełożeni występowali dla niej o kolejne nagrody i stopnie służbowe. „Jest sprytna i przebiegła” – czytamy w jednym z wniosków o przyznanie nagrody.

W 1968 r. ukończyła specjalistyczny kurs Biura „B” Służby Bezpieczeństwa MSW i uzyskała świadectwo – ze wszystkich przedmiotów miała najwyższe oceny. Zaraz po ukończeniu kursu została skierowana do pracy z osobowymi źródłami informacji. Trzy lata później trafiła do Biura „B” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych PRL – jej mąż został przeniesiony do Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Z dokumentów służb specjalnych PRL wynika, że odbył długotrwałe przeszkolenie w Moskwie. Został m.in. skierowany przez MSW PRL na studia doktoranckie Akademii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ZSRR (nadzorowało ono m.in. milicję, więziennictwo oraz obozy pracy przymusowej, czyli gułagi).

...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: