Czy populacja dropia na Ukrainie przetrwa? Rzadki ptak

Dodano: 27/04/2022 - Nr 17 z 27 kwietnia 2022
FOT. ADOBESTOCK, WIKIPEDIA
FOT. ADOBESTOCK, WIKIPEDIA

ŚRODOWISKO [Hop, hop, jestem drop!]

Na terenie Ukrainy od 24 lutego trwa okrutna wojna. Mimo że w jej wyniku cierpią przede wszystkim ludzie, to nie pozostaje ona bez wpływu również na życie zwierząt. Działania wojenne zagrażają m.in. dzikiej populacji dropia – jednej z ostatnich na świecie.

Dropie w naszym kraju to widok wręcz sensacyjny. W 2017 roku w „Gazecie Polskiej Codziennie” opisywałem przypadek, gdy ptaszysko to pojawiło się we wsi Sulikowo w województwie zachodniopomorskim, wzbudzając entuzjazm ornitologów. Był to ostatni raz, kiedy widziano w Polsce dropie. Kilka miesięcy później Lasy Państwowe ogłosiły start programu „Reintrodukcja dropia zwyczajnego Otis tarda na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”, jednak został on szybko odwołany i ostatecznie przywrócenie tego gatunku nadal pozostaje w sferze marzeń. Pewną szansą na odtworzenie populacji w Polsce była współpraca z Ukrainą. Tak się bowiem składa, że u naszego wschodniego sąsiada żyją jedne z ostatnich dzikich stad tych dziwnych ptaków.

Zabić i zniszczyć

Dropie jeszcze kilkaset lat temu były gatunkiem spotykanym na całym kontynencie europejskim. Ten duży ptak stał się obiektem częstych polowań, ale jego wielkość sprawiała, że był uznawany za zwierzynę grubą. Przywilej zabijania ptaków mieli więc przedstawiciele wyższych warstw społecznych. Rzeczywiście dropia można określić mianem królewskiego, a jego wielkość jest imponująca. Dość powiedzieć, że ptaki te uchodzą za najcięższy gatunek na ziemi zdolny do samodzielnego lotu. Samce potrafią unieść się w powietrze, mimo że ważą nawet powyżej 20 kg. Aby móc to osiągnąć, mają imponujący rozstaw skrzydeł, sięgający ponad 2,5 metra. Nie są to też krótkie loty. Czasami podczas sezonowych migracji dropie potrafią przenieść się nawet o tysiąc km na tereny, gdzie zima nie jest tak dotkliwa. To ptaszysko umie też rozpędzić się nawet do 98 km na godzinę. Takie osiągi sprawiały, że polowanie na niego było wyjątkowo trudne. Według podań, miał on dziwne umiejętności unikania myśliwych. Rzadko dawał się podejść na odległość bliższą niż 400 m. Do tego myśliwi twierdzili jeszcze, że ptaki skutecznie odróżniają ich od rolników. Dlatego też próbowano je zmylić. W „Łowcu Polskim” z 1900 roku opisano sposoby polowania, w których wymieniono m.in. przebranie się za kobietę ze snopkiem zboża albo podpalanie snopków słomy, by odwrócić uwagę ptaków. Podczas polowań z nagonką myśliwi musieli leżeć na brzuchach w trawie. W takich okolicznościach posiadanie trofeum z dropia – a już na pewno kilku – świadczyło o niesamowitym kunszcie myśliwego. Zabicie tego ptaka było porównywalne z ubiciem niedźwiedzia. Spryt dropia sprawiał, że do mniej więcej XIX wieku był on powszechnie spotykany. Ptaki te sprawiały nawet kłopoty. Szczególnie skarżyli się na nie chłopi, którym dropie niszczyły uprawy. Rzeczywiście rośliny to ważny element ich diety. W północno-zachodniej Hiszpanii w sierpniu 48,4 proc. diety dorosłych ptaków stanowiły zielone rośliny, 40,9 proc. bezkręgowce, a 10,6 proc. nasiona. Dropie mogą okresowo całkowicie przechodzić na dietę wegetariańską. Szkody przez nie czynione musiały być znaczne, skoro wywołały duże zaangażowanie chłopstwa w zwalczenie tych paków. Jeszcze na początku XX wieku w naszej części świata niszczono nawet ich jaja.

Rosyjskie zagrożenie

Dlatego w niewielu krajach zachowały się dzikie populacje dropia, które nie mają w sobie nic z tych hodowlanych. Ptaki te są spotykane na Półwyspie Iberyjskim, gdzie żyje ich największa populacja. Przystosowały się tam do życia w gajach oliwnych i sadach korkowych. Poza tym można je spotkać na Węgrzech, a także w Rosji i na Ukrainie. Szczególnie te z Ukrainy były szansą dla polskich naukowców, którzy uznali, że ta populacja ma największe szanse, aby stać się bazą do introdukcji gatunku z powrotem do Polski. Na terenie naszych wschodnich sąsiadów żyje około 800 dropiów. Zamieszkują Krym, okolice Odessy i Chersonia. Jakby tego było mało, obszar ten to miejsce zimowania dropiów znad Wołgi. Niestety, w pierwszych tygodniach wojny teren ten był objęty działaniami zbrojnymi. To oczywiście nie ułatwi życia temu gatunkowi. Właśnie teraz powinny wykluwać się młode. W trakcie okresu lęgowego kura składa do 3 jaj. Pisklęta wprawdzie od razu mogą chodzić, ale są uzależnione od matki, która żywi je złapanymi owadami. Tu dochodzimy do kolejnego powodu, dla którego ptaki te mają trudny żywot w XXI wieku. Człowiek w ostatnich dziesięcioleciach zrobił wiele, aby wyeliminować owady w rolnictwie. Pestycydy i uprawiane monokultury zmieniły charakter wsi. Brak śródpolnych miedz i nieużytków sprawia, że nie ma w nich miejsca dla dropi. Dodatkowo problemem są przecinające krajobraz druty wysokiego napięcia, których ptaki te nie widzą i na których często giną.

Walka o powrót

Do ludzi dociera jednak to, co stracili. Dlatego w wielu miejscach w Europie walczy się o to, żeby dropie przywrócić do środowiska. Swój wielki program wprowadziła Wielka Brytania, która zorganizowała wyjątkowy społeczny ruch, mający wytworzyć klimat sprzyjający odtworzeniu gatunku. Projekt jest rozpisany na kolejne lata, a Brytyjczycy sądzą, że do 2029 roku nabierze on charakteru międzynarodowego. Populacja na Wyspach w tej chwili oscyluje w granicach 250 osobników, co zdaniem naukowców świadczy o sukcesie. Podobne działania podejmują Niemcy, którzy również odtrąbili już sukces w przywróceniu tego gatunku. Na razie liczba ptaków dochodzi tam do 300. Niestety, Polska ze swoich programów zrezygnowała. Ale pomysł ten co jakiś czas jest odkurzany przez ambitnych naukowców i przyrodników. Teraz jednak kluczowe pytanie brzmi: co z populacją ukraińską? Czyli z ptakami, które radziły sobie bez wsparcia programów sponsorowanych przez urzędników Unii Europejskiej? To będzie można ocenić dopiero po wojnie.

  • Ciekawostki o dropiach
    To był jeden z największych ptaków, które żyły jeszcze niedawno na ziemiach polskich. Czy wrócą nad Wisłę?
  • Wymiary
  • Samiec ma zazwyczaj 90–105 cm wysokości, około 115 cm długości, a rozpiętość skrzydeł to 2,1–2,7 m. Może ważyć nawet ponad 20 kg, choć zdarza się to rzadko. Zwykle nie przekracza 18 kg.
  • Dymorfizm
  • Dropie to ptaki, które charakteryzuje olbrzymi dymorfizm płciowy. Oznacza to, że samce są znacznie większe niż samice. Średnio samice są 2,5 razy mniejsze niż samce.
  • Gniazda na ziemi
  • Gniazdo tego ptaka można znaleźć na otwartej przestrzeni łąk w zagłębieniu w ziemi. Lęg raz w roku, rozpoczyna się w kwietniu. Samica składa 2–3 zielonkawe jaja w brązowe plamki. Wysiadywanie trwa 21–28 dni.
  • Pożywienie
  • 48,4 proc. diety dorosłych ptaków stanowią zielone rośliny, 40,9 proc. bezkręgowce, a 10,6 proc. nasiona. Okresowo mogą one całkowicie przechodzić na dietę wegetariańską.
  • Jajo
  • Waży około 150 g i ma średnio 79,4 mm wysokości i 56,8 mm szerokości. Pisklęta po wykluciu natychmiast opuszczają gniazdo, ale nie się od matki, dopóki nie osiągną co najmniej roku.
  • Występowanie
  • Znaczne populacje tych ptaków odnotowano w Hiszpanii – 25–30 tys., Rosji – 8 tys., Turcji – 3 tys., Portugalii – około 1,5 tys. i Mongolii – 1 tys. Na Ukrainie ich liczebność szacuje się na 800 osobników.
  • Na stołach
  • Dropie były obecne na polskich stołach od XVI wieku. Już w najstarszych książkach kucharskich są przepisy na pieczenie dropia. Nie różnią się one od współczesnych sposobów pieczenia kaczek.
  • Ptak Węgrów
  • Dropie to ptak narodowy Węgier. Dlatego od lat państwo to realizuje programy, które mają ułatwić życie węgierskiej populacji tych ptaków. Dziś jest ona uznawana za stabilną, a liczba ich wynosi tam około 1,5 tys.
  • Ptaki kwiaty
  • Podczas tokowania samce chowają swoje kolorowe skrzydła i nadymają się przed samicami, sprawiając wrażenie, jakby nagle na stepie zakwitł biały kwiat. Scena odbywa się w zupełnej ciszy.
  • Ostatni w 1986 roku
  • W naszym kraju dropie gnieździły się po raz ostatni w roku 1986. Niestety, z jedynego jaja nic się nie wylęgło. Tuż po II wojnie światowej ptaków tych było w Polsce ponad 400.

Flash przyrodniczy

Podgląd na gniazdo

Pierwsze pisklęta zaczęły się wykluwać w czaplej kolonii na terenie Nadleśnictwa Giżycko (RDLP w Białymstoku), którą dzięki kamerze zainstalowanej przez leśników możemy obserwować online. Na stronie projektu na Facebooku leśnicy zamieszczają też scenki, których bohaterami są sąsiedzi czapli. To bocian biały Wojtek, gęś zbożowa, biegające po łące zające i to wszystko na tle wschodów czy zachodów słońca. Dzięki innym kamerom zainstalowanym przez Lasy Państwowe można patrzeć na żubry, rybołowy, bociany czarne czy jelenie.

Bliżej gwiazd

Polska Agencja Kosmiczna (POLSA) uruchomi w ośrodku szybowcowym Politechniki Rzeszowskiej w Bezmiechowej obserwatorium kosmiczne. Głównym jego celem będzie wyszukiwanie i śledzenie na niebie sztucznych satelitów Ziemi. Infrastruktura powinna powstać w ciągu kilku miesięcy. W pierwszej fazie stworzona zostanie jedna kopuła, w której umieszczony będzie już gotowy teleskop. W Bezmiechowej w ośrodku PRz jest w sumie miejsce dla czterech kopuł.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze