Po upadku

Anita Gargas wróciła ze swoją ekipą do Smoleńska. Pewnie udała się tam nie po raz ostatni, chociaż coraz trudniej przychodzi jej znajdować nowe dowody. Okolica zmieniła się nie do poznania. Teren katastrofy zasypano grubą warstwą ziemi, na której położono betonowe płyty. Wycięto wszystkie drzewa, skłaniające do niewygodnych pytań, dlaczego oprócz „pancernej brzozy” maszyna nie uszkodziła żadnego z okolicznych drzew. Nie ma autokomisu, miejsce tragedii zasłonił pawilon handlowy...

Ludzie ze Smoleńska mówią niechętnie, jeszcze niechętniej ukazują twarze. Z ich wypowiedzi wyziera strach, chociaż swoje wiedzą. Mimo to nawet ułamkowe doświadczenia wykluczają owo zderzenie z drzewem,
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: