Ławka na placu Biskupim

Dodano: 16/02/2022 - Nr 7 z 16 lutego 2022

Felieton [Myśli nienowe]

Krakowski magistrat pokazał, na co go stać. Na placu Biskupim postawił ławkę. Ławeczkę. Ławunię. Z wieloma szczebelkami układającymi się w siedzisko. Taką, że może dobrych kilka osób usiąść. Na oko może z pięć? Albo sześć? Albo i więcej! A jak usiądą, każdy może mieć widok w inną stronę placu Biskupiego. Patrzeć długo, smakować i cieszyć się chwilą. 

Mówią, że 228 000 zł (słownie dwieście dwadzieścia osiem tysięcy złotych polskich) to nie jest dużo jak na Kraków. I mają rację. Czym jest ćwierć bańki wobec wieczności? Wobec królewskiego dziedzictwa Wawelu? Albo raczej wobec wieczności magistratury prezydenta Majchrowskiego? Nic. Pestka. Piórko z gołębia. Zawistnicy twierdzą inaczej. O, ci to się czepiają. Że za drogo. Że Byzancjum. Jakież tam Byzancjum – odpowiadam. Dbałość o człowieka. I dobra inwestycja. Załóżmy, że sześć osób przysiada na ławce w jednym momencie. Posiedzi ile? Z dziesięć minut. Prosty rachunek – w godzinę korzysta 36 osób. Na dobę – 864.

     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze