Doktryna Tuska: zjednoczyć opozycję przez zagryzienie konkurencji. Żałosny, skandaliczny, chce wojny… To nie PiS, tylko opozycja o liderze PO

Dodano: 19/01/2022 - Nr 3 z 19 stycznia 2022

KRAJ [Tusk, Czarzasty, Hołownia]

Tusk konsekwentnie budował w ostatnich miesiącach swój wizerunek antypisowskiego kapłana. Hiperradykalne sformułowania o PiS w stylu: „Zło ma szczególnie odrażający charakter” nie zwiększały notowań opozycji. Odwrotnie – pomagały PiS. I Tusk chętnie się na to godził. Bo walka z Kaczyńskim na tym etapie go nie obchodziła, tylko to, by nikt z opozycji nie miał szans wylansować się, również wśród młodych wyborców, na polityka, który bardziej nienawidzi PiS od niego. A gdy uznał, że już mu się to udało, chce korzystać z praw guru, który decyduje, kto nienawidzi PiS wystarczająco, a kto za mało. I surowo karać odstępców od doktryny. Czarzasty okazał się być pierwszym heretykiem, którego Tusk chciałby spalić na stosie. Na stosiku dla Hołowni też żarzą się już węgle.

Ostatnie wydarzenia pokazały, że nie mieli racji ci w opozycji, którzy mieli nadzieję, że Bruksela choć trochę zmieniła Tuska, wysubtelniła jego polityczne metody. Włodzimierz Czarzasty i Szymon

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze