Polskie szmery śmieszą cara. O cyrkowych sztuczkach z wrakiem

Dodano: 30/12/2012 - Nr 1 z 2 stycznia 2013

Cyrkowe widowisko ma to do siebie, że – za pomocą sztuczek iluzjonistów, zręcznej woltyżerki i popisów treserów – wzbudza emocje widowni, która wznosi okrzyki zdziwienia i zastanawia się, czy człowiek skaczący na trapezie spadnie, czy też utrzyma się wysoko w powietrzu. Nikt jednak przy zdrowych zmysłach nie traktuje całej sprawy serio – prestidigitator wyciąga papugę spod płaszcza i zamienia ją w wielobarwny melonik jedynie ku uciesze i zabawie. Każdy wie, że papuga nie jest tak naprawdę melonikiem, a jednak „kupuje” zabawę i konwencję, w końcu za to zapłacił w kasie cyrku.Minister cyrkowiec Takim widowiskiem zostaliśmy uraczeni pod koniec roku przez polskiego ministra spraw zagranicznych, który rozpoczął kampanię medialną pt. „Oddajcie wrak”. Jak z iluzjonistycznego cylindra zaczął wyciągać buńczuczne miny, prosić różne „miss Ashton” o zajęcie się czymś, czym sam powinien zająć się ponad dwa lata temu, oraz ogłaszać wszem i wobec, że wrak Tu-154 powinien natychmiast
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze