Amerykanów kłopoty z Lincolnem

Dodano: 24/11/2021 - Nr 47 z 24 listopada 2021

Felieton [Widziane z Brukseli]

Pamiętam uczucie zawodu, jakie towarzyszyło mi podczas zwiedzania Lincoln Memorial w Waszyngtonie. Jako uczeń zaczytywałem się biografiami tego zarówno wybitnego, jak i kontrowersyjnego – na przykład dla nas, Polaków, bo był prorosyjski – prezydenta USA.

W tej waszyngtońskiej „izbie pamięci” obejrzałem laurkę tak słodką, że aż mnie zemdliło. Spiżowy Abraham, patrzący z cokołu, tak naprawdę był – zapewne wbrew intencjom twórców tego, powiedzmy, muzeum – Lincolnem zredukowanym, pomniejszonym. Facet miał bardzo ciężkie życie: był wędrownym adwokatem, jeździł konno od osady do osady, zarabiając na życie – to akurat powinno wzbudzić do niego sympatię, ale akurat o tym mowy w Lincoln Memorial nie było. Miał też strasznie przechlapane w życiu osobistym: jego żona była istną wariatką, która wiecznie robiła mu publiczne awantury, wrzeszczała, drapała go – Lincoln znosił to niczym dopust Boży. Może te fakty nie pasują do pomnika o nazwie Lincoln, ale po pierwsze są

     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze