Media na granicy

Dodano: 24/11/2021

Felieton [Myśli nienowe]

Wpuszczenie przedstawicieli mediów na granicę polsko-białoruską stało się jednym z gorących tematów rozgrzewających opinię publiczną przy okazji kryzysu imigracyjnego rozpętanego przez Łukaszenkę (a może raczej Putina?). 

Z jednej strony pokaz tego, co takie „wolne media” potrafią, mieliśmy jeszcze zanim wprowadzono w przygranicznej przestrzeni stan wyjątkowy: nie były to rzecz jasna obiektywne relacje, ale stek propagandowych bzdur, których jedynym celem było walenie w rząd. O racji stanu, interesie państwa czy choćby podstawowej rzetelności można zapomnieć. A z drugiej strony? A z drugiej, niestety, większość obrazów, które popłynęły w świat, została wyprodukowana albo przez samego Łukaszenkę, albo przez zidiociałe zachodnie, lewicowe media (typu CNN), które nadawały relacje od strony białoruskiej. Czasem notabene dochodziło do absurdów, gdy dziennikarz opowiadał o „dramatycznej sytuacji kobiet i dzieci”, a za jego plecami młodzi, ubrani w drogie kurtki

     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze