Azerbejdżan za niewielkimi drzwiczkami. Harmider egzotycznego świata

Dodano: 17/11/2021 - Nr 46 z 17 listopada 2021

Podróże [Miejsce postoju karawan]

Szwędający się muzułmańscy handlarze. Popalający fajki, popijający herbatę. Wszyscy brodaci, w długich, kosztownych sukniach. I te kolorowe karawany obładowane ciężkimi dywanami, jedwabnymi chustami, drogocenną biżuterią. Przy wozach odpoczywające muły, konie, osły. Wkoło krzyki, nawoływania. Harmider egzotycznego świata. Takiego sprzed wieków.

Częstujący mnie sklepikarz uważnie przypatruje się mojej reakcji.

– A to się da w ogóle przełknąć? – żartuję, widząc, że i Azer szeroko się uśmiecha w reakcji na moje skrzywienie na twarzy. – Przecież to jest kilo cukru i nic poza tym! – Słuchaj, i tak poczęstowałem cię wersją dla turysty – śmieje się sprzedawca. – Ta nasza z Baku to jeszcze nic. Pojedziesz do Şəki, to tam dopiero podadzą ci słodką. 

Parę chwil temu zachciało mi się skosztować słynnego azerskiego specjału. Azerskiej chałwy, tutaj nazywanej po prostu „bakławą”. I rzeczywiście nie da się tego porównać z niczym innym. Azerska bakława

     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

czerniecki.net

W tym numerze