Szacunek ludzi frytkownicy, czyli gdyby młody Peja był jak Mata. Jak patroni nowego rapu położyli własną rewolucję

Dodano: 10/11/2021 - Nr 45 z 10 listopada 2021

KRAJ [Hip hop, propaganda, promotorzy nowej szkoły rapu]

Gdyby młody Peja był Matą, to jakiś rok po sukcesie utworu „Szacunek ludzi ulicy” zostałby milionerem, nagrywając dla McDonald’s reklamę „Szacunek ludzi frytkownicy”. Zaś zamiast do zagród zaganiać pod koniec owego kawałka wieśniaków, WieśMaca by im polecał jako lekarstwo na ból duszy. I jeszcze przerobiłby kawałek „Peja, rap i ludzie” na „Peja, wrap i ludzie”, zachwalając McWrapa „z niebiańskimi sosami”. 

Historia świata zna dziesiątki rewolucjonistów, którzy jak „Komuniści z Rotondy” z wiersza Gałczyńskiego „Pod starość pełną dolarów zostaną ministrami, pić będą słodki kefir, a żuć przestaną dynamit”. Ale, do cholery, POD STAROŚĆ! Natomiast historia nie znała dotąd rewolucjonisty, który dwa lata po ogłoszeniu rewolucyjnego manifestu postanowił dokonać – cytując punkowy zespół Włochaty – „zamiany rebelii na pieniądze”. I to bez… zwycięstwa tejże rebelii, w państwie dyktatury oraz prześladowań.

Błyskotliwa „Patointeligencja”, gówniana „

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze