Raport z granicy. Strzały we mgle. Gdy imigranci dowiadują się, że to nie „Germany”, jest rozpacz

Dodano: 29/09/2021 - Nr 39 z 29 września 2021

REPORTAŻ [Łukaszenka, imigranci, wojna hybrydowa]

Jest noc, ciemna jak węgiel. Czasami tylko zza chmur wyłoni się na chwilę księżyc. To jedyne światło, jakie widać pod granicą polsko-białoruską. Czasem w oddali migną jeszcze światła aut terenowych. Nic więcej nie widać, bo cały teren pokryła gęsta mgła. Gdzieś słychać sowę, dobiega też odgłos uderzających się o siebie gałęzi drzew, słychać szum lasu i piskliwe, nieprzyjemne zgrzytanie zasieków. Nagle pada strzał gdzieś dalej, za granicą z Białorusią. Wyraźny, jeden. Za chwilę jeszcze jeden i kolejne dwa. Potem niewyraźne krzyki ludzi.

Tak w tej chwili wygląda niemal każda noc spędzona pod granicą polsko-białoruską, widziana i słyszana przez funkcjonariuszy służb mundurowych.

Pojedziemy na wycieczkę

Oto plan bardzo wielu ludzi, którzy korzystają z niedrogich ofert wyjazdu do Europy. W ofercie wycieczki jest przelot do Mińska, zakwaterowanie w hotelu z pełnym wyżywieniem. Na takie podróże stać nawet średnio zamożnych

     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze