Tutaj, gdzie często pytają. Himalajska kraina komercji

Podróże [Katmandu]

Zapewne żaden z Nepalczyków nie powie, że to jego ulubiona dzielnica miasta. Że jest najlepsza do życia i najbardziej reprezentatywna dla całego Katmandu. Prędzej powie, że to po prostu „nepalskie okno na świat”, bezpieczne i przyciągające turystów swojskością znanej im kuchni. I kojarzonych przez nich marek turystycznych. 

Nazywa się Thamel i leży w północnej części nepalskiej stolicy. Z lotniska jedzie się tutaj około 20 minut. Dla wielu turystów przybywających do Nepalu to często jedyna trasa, jaką zrobią podczas swojego pobytu w tym mieście. Po udanych zakupach i noclegu w dzielnicy Thamel opuszczą miasto, udając się w góry i zostawiając Katmandu za sobą.

– To ile? – pyta Nepalczyk, zbliżając twarz do mojej. – Maksymalnie trzysta… – odpowiadam ze spokojem. – Trzysta rupii?! – wykrzykuje sklepikarz. – No, raczej nie dolarów… – uśmiecham się, szykując się do wyjścia z jego kramiku. – Poczekaj! – wybiega za mną, trzymając w ręku koszulę, o którą

     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze