Grand Press dla FSB

Felieton [Pan Jacek dla Ciebie]

Polskie władze wprowadziły stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiej. Mimo że sytuacja jest poważna i do prowokacji na granicy mogło dojść w każdym momencie, to nie wszystkim się spodobało takie postępowanie rządu. 

Przeciwko działaniom postanowiła zaprotestować opozycja, która podkreśla, że tereny nadgraniczne odcięto od dziennikarzy, adwokatów, społeczników. Szczerze powiedziawszy, gdy czytam te lamenty, to żałuję, że nie mieszkam za granicą. Kraj bez podobnych do polskich dziennikarzy, adwokatów i społeczników jawi mi się jako raj na ziemi. Niestety, jednak muszę się męczyć z Onetem, „Gazetą Wyborczą”, Adamem Bodnarem i Bartoszem Kramkiem. Mówiąc jednak poważnie, w całej tej dyskusji opozycji umyka prosty fakt – już pokazała ona na granicy swoje możliwości. Przez kilkanaście dni adwokaci, dziennikarze i szczególnie zawodowi społecznicy grali w jednej orkiestrze z Aleksandrem Łukaszenką i jeszcze przekonywali nas, że dokładnie tak trzeba. Franek

     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze