Króla Jana droga pod Wiedeń. Czego dowiadujemy się z listów Sobieskiego do Marysieńki?

Historia [Wielcy władcy]

„Turczyn się gotuje, jako wiemy. Jeżeli Wiedeń zginie, kto ubezpieczy Warszawę?” – przekonywał niechętnych wojnie posłów Jan III Sobieski. I mówił: „Lepiej w cudzej ziemi, o cudzym chlebie i w asyście wszystkich sił imperii, nie tylko samego cesarza sił, wojować, aniżeli samym się bronić o swym chlebie i kiedy nas jeszcze przyjaciele i sąsiedzi odstąpią, gdy im w takim razie prędkiego nie damy sukursu”. Dali się przekonać posłowie, uchwalili podatki na wojnę dla Rzeczypospolitej niezwykłą, bo poza jej granicami prowadzoną. W dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny roku Pańskiego 1683 ruszył król z Krakowa, ruszyła ratować Austriaków ponad 20-tysięczna armia polska. Niespełna miesiąc później jeden z największych triumfów militarnych w dziejach Polski stał się faktem.     

Droga do wiedeńskiej wiktorii nie była ani łatwa ani prosta. I nie chodzi tu o kłopoty komunikacyjne wynikające z jakości ówczesnych traktów, lecz o względy polityczne i moralne. Cóż

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze