Uderzyć w Prymasa

Felieton [Myśli nienowe]

Ze zdumieniem obserwowałem furię antykościelną i antykatolicką, jaką spowodowała beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia. Owszem, nawet o Wyszyńskim można, a nawet trzeba z historycznego punktu widzenia, pisać w sposób zrównoważony – przecież niektóre decyzje głowy polskiego Kościoła oceniane były i są krytycznie (choćby w sprawach porozumień i niezbędnych kompromisów z władzą), ale też nie sposób mu odmówić wielkości. 

Tym bardziej dziwi, że w Senacie RP odwołano w sierpniu wystawę, która miała być mu poświęcona. Nie można tego nie widzieć poprzez pryzmat obecnej walki lewicy i liberałów z Kościołem, który postrzegany jest przez nich jako część obozu władzy związana z PiS-em (co nie jest prawdą, przecież jakaś część hierarchów Kościoła sympatyzuje otwarcie z opozycją). Pojawiła się także publicystyka wskazująca na rzekomo antysemickie teksty pisane przez Wyszyńskiego jeszcze przed wojną, a nawet sugestie, jakoby przyszły Prymas miał wyrażać zachwyt Hitlerem.

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze