Tuskowi kończy się czas

Felieton [Okoniem]

Donald Tusk miał odbić polską politykę. I choć opowieści o powrocie na białym koniu stały się tematem przeróżnych żartów, to wydaje się, iż w głowie samego nowego-starego przewodniczącego Platformy ten obraz traktowany był bardzo poważnie.

Tusk najwyraźniej mocno zżył się z rolą zbawcy czy wyzwoliciela i przez to trudno mu odnaleźć się w nowych okolicznościach. Bo bez wątpienia ma z tym problem. Raz jest, raz go nie ma, znika na wiele dni, by nagle objawić się oświadczeniem opublikowanym w internecie. Zupełnie tak, jakby wzorował się na Hołowni. Tylko o ile dawny prezenter TVN24 może sobie pozwolić na taką formę aktywności publicznej, bo nie pełnił dotąd żadnej funkcji państwowej i znaczna część fanów całkowicie zadowoli się jego opowieściami w social mediach, nie oczekując uczestnictwa w poważnej polityce, o tyle lider PO bez mocy sprawczej będzie tracił w oczach swoich wyborców. Będzie wywoływał rozczarowanie. Widać gołym okiem, iż były premier słabo

     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze