Trotylowe kłamstwa wojskowych prokuratorów

Dodano: 08/12/2012

Ekspert ośmiesza śledczych Oznacza to, że wbrew temu, co wcześniej mówili prokuratorzy, w Smoleńsku spektrometry biegłych wskazały trotyl, choć pobranych próbek nie poddano jeszcze badaniom laboratoryjnym. W takiej sytuacji trudno inaczej niż kłamstwem nazwać popisy retoryczne płk. Ireneusza Szeląga, który w październiku, po publikacji „Rzeczpospolitej” na temat trotylu, całkowicie podważał jej wiarygodność i powtarzał, że na wraku „nie stwierdzono materiałów wybuchowych”. Dlaczego wówczas wojskowi śledczy nie odważyli się powiedzieć, że wskazania urządzeń użytych przez biegłych w Smoleńsku były tak jednoznaczne? Najwyraźniej prokuratorzy działają pod polityczną presją, inaczej nie da się bowiem wytłumaczyć, że po słowach o „wykazaniu trotylu” płk. Artymiak zaczął wyjaśniać, że spektrometry używane przez śledczych tak samo reagują na materiały wybuchowe i na... pastę do butów. To – podkreślmy – kolejna manipulacja śledczych; obnażył ją obecny na posiedzeniu sejmowej
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze