Pytania

Felieton [Walka o dusze]

Miał siedem lat. Osiem miesięcy temu zaczęła go boleć noga. To wyglądało jak zwykła kontuzja, ale po badaniu padła diagnoza: nowotwór kości. Leczenie, choć wdrożono każdą możliwą terapię, nie pomagało. Ani chemia, ani radioterapia, ani operacje. Nowotwór rozsiewał się po kolejnych częściach organizmu. 

Żywy, dynamiczny chłopiec był bardzo dzielny, nie mówił o bólu, bawił się, i tylko czasem spoglądał na innych wzrokiem dojrzałego, mądrego człowieka, człowieka doświadczonego cierpieniem. Jego rodzice robili wszystko, co możliwe, walczyli, a także oddawali wszystko w modlitwie. Wielu, bardzo wielu ludzi modliło się za chłopca i jego rodzinę. Wielu, bardzo wielu zamawiało msze święte. On sam przyjął wcześniejszą Pierwszą Komunię. W ubiegłym tygodniu chłopiec zmarł. Cierpiał już bardzo, ale nie chciał umierać, tak bardzo nie chciał opuścić i martwić rodziców, bał się, miał przed sobą jeszcze tyle lat życia. I zawsze, nieodmiennie w takiej sytuacji stają przed

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze