Powrót syna zmarnowanego

Felieton [Wróg ludu]

Wielkie wrażenie na polskiej polityce zrobił powrót Donalda Tuska, byłego przewodniczącego KLD, PO, premiera, szefa Rady Europejskiej i jeszcze – ale już chyba krótko – Europejskiej Partii Ludowej. Po co był potrzebny PO? Wiadomo. Przy sondażach 11–17 proc. może być już tylko lepiej. Ciekawsze pytanie: do czego PO potrzebne Tuskowi? I to takie jasne nie jest. Na prezydenta startować nie chciał, bo miał lepszą fuchę w EPL. 

Czemu więc bierze niepewne stanowisko szefa podupadłej partii? Bo nie ma wyjścia – twierdzi Jarosław Kaczyński. Tusk pewnie mógłby jeszcze długo rządzić EPL, gdyby nie to, że jego patronka Angela Merkel idzie właśnie na emeryturę. Czy wyrzuciliby go od razu, czy za pół roku – to mało dla niego frapujące. Dosyć pewne, że pozycja Tuska w Europie osłabła. I nie chodzi nawet o to, że ostatni politycy, którzy mieli wobec niego jakieś zobowiązania w Berlinie, zejdą ze sceny politycznej, ale o to, że ich następcy będą go rozliczać z efektów.

     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze