Miarowa młocka pałek. Krew na ulicach Radomia

Historia [Czerwiec ’76]

Młody mężczyzna, ubrany w sztruksy, gimnastyczną koszulkę i dżinsową katanę, miał dużo dłuższe włosy niż prowadzący go milicjanci. Gliniarze co chwilę kopali go i pluli na niego. Byli roześmiani. Zmęczeni, ale szczęśliwi. 20-latek miał zaciśnięte usta. Gdy dochodzili do komendy, jeden z milicjantów zdjął z głowy hełm, otarł dłonią pot z czoła i znienacka uderzył prowadzonego mężczyznę hełmem w twarz. To odrzuciło chłopaka do tyłu, zaczął dłońmi tamować krew lejącą się ze złamanego nosa.

Gdy weszli do komendy, bicie się nie skończyło. Tutaj czekali inni milicjanci. Każdy zatrzymany musiał przejść korytarzem, wzdłuż którego stali mundurowi z pałkami i bili „warchołów”. Na „ścieżce zdrowia” ciosy spadały na ich głowy, plecy, karki, barki, nogi… Młody mężczyzna trafił do pokoju nr 105. Zanim zaczęło się przesłuchanie, został ostrzyżony… nożem.

Był 25 czerwca 1976 roku, opisana scena miała miejsce w Radomiu, ale podobne wydarzenia rozgrywały się również

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze