Londyńska defilada i polskie „Nie!”

FOT. ARCH.
FOT. ARCH.

Historia [Parada Zwycięzców]

Siedemdziesiąt pięć lat temu ulicami Londynu przeszła Parada Zwycięstwa, na której zabrakło Polaków. Niektórzy, nieliczni, pójść mogli, lecz powiedzieli „Nie!”. Rzucenie słowa sprzeciwu to często trudna, ale jakże piękna postawa, to umiejętność i cecha przynależna bohaterom.

Ten, kto czytał „Sprawę honoru” Lynne Olson i Stanleya Clouda o historii Dywizjonu 303, zapewne ma w pamięci przejmującą scenę z prologu. Autorzy opisują w niej żołnierzy maszerujących dwunastkami przez Londyn noszący jeszcze ślady zniszczeń wojennych. 8 czerwca 1946 roku, w uroczystej Paradzie Zwycięstwa, szli pogrupowani według narodowego klucza bohaterowie zakończonej wojny: „Na honorowym miejscu, na czele prawie piętnastokilometrowej kolumny, szli Amerykanie, a za nimi – w iście kalejdoskopowej paradzie mundurów, sztandarów i wojskowej muzyki – Czesi i Norwegowie, Chińczycy i Holendrzy, Francuzi i Irańczycy, Belgowie i Australijczycy, Kanadyjczycy i Południowoafrykańczycy. Byli też

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze