Inwazja – czyli imigranci ante portas. Dwa standardy Europy

FOT. ANTONIO SEMPERE/ZUMA PRESS/FORUM
FOT. ANTONIO SEMPERE/ZUMA PRESS/FORUM

Świat [Hiszpania, Włochy, imigranci]

Pod dramatycznie wyglądającymi obrazami z hiszpańskiej Ceuty – setki ludzi na plażach, agent policyjny ratujący niemowlę, imigranci stojący po szyję w wodzie – kryją się wcale nieoczywiste treści. Zarówno jeśli chodzi o manipulację uczuciami ludzi patrzących na zdjęcia, jak i o stosunek Unii Europejskiej do środków, które przedsięwzięła lewicowa Hiszpania. Inną miarą mierzy się bowiem działania „swoich”, a inną choćby byłego prawicowego, włoskiego rządu.

„Rzucano ich w morze, jakby to były kamienie, których trzeba się pozbyć, a nie istoty ludzkie” – napisał hiszpański dziennik „El Mundo”, przytaczając wypowiedzi anonimowych policjantów marokańskich, po tym, jak w nocy z 17 na 18 maja rząd w Rabacie wydał rozkaz, by „otworzyć drzwi”. Tysiące ludzi dokonało inwazji na autonomiczne miasto Hiszpanii w Afryce Północnej. Pośród zwożonych na granicę Maroka oraz gromadzących się na wybrzeżu Belyounech imigrantów z Afryki (m.in. z Senegalu, Mali, Nigru) były też

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze