Zbrodnia przez pomyłkę. Skatowany muzyk

Kryminalni [Przypadkowe zabójstwo w Warszawie]

Tomasz J. walił w nocy pięściami w drzwi cudzego mieszkania – pijany mężczyzna zapomniał, że rodzice wyprowadzili się stamtąd kilka miesięcy wcześniej. Gdy otworzył Robert Brylewski, intruz zaczął go bić. Bez opamiętania!

Gdy 3 czerwca 2018 roku nadeszła informacja o śmierci legendarnego muzyka Roberta Brylewskiego, kondolencje składali artyści, ale również politycy. Odszedł bowiem człowiek, który w czasie PRL-u nie wahał się krytykować komunistycznego aparatu. Do dziś słynna jest anegdota, kiedy w stanie wojennym pijanego zomowca nazwał „k… z orzełkiem”.

Brylewski zmarł nagle. Co się stało? Okoliczności tragedii wyjaśniała prokuratura, a później sąd, który niedawno wydał wyrok. Muzyk padł ofiarą brutalnej zbrodni, do której doszło przez koszmarny zbieg okoliczności. „To mogło spotkać każdego” – stwierdził sędzia Adam Radziszewski.

W środku nocy 28 stycznia 2018 roku policjanci zostali wezwani na interwencję do kamienicy przy ulicy Targowej

     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze