Trzy salwy dla Polski! Walka ORP „Piorun” z „Bismarckiem”

FOT. ARCH.
FOT. ARCH.

Historia [II wojna światowa]

Gdy dochodzi do walki zawodnika wagi lekkiej z gigantem, nasuwa się nieuchronnie biblijne skojarzenie: Dawid i Goliat. Potężny mocarz stojący po stronie zła i drobny chłopiec broniący słusznej sprawy. I – jak uczy nas Biblia – to właśnie w takim starciu jest najważniejsze: bycie sojusznikiem dobra. My, Polacy, przez wieki stawialiśmy czoła potęgom wielekroć od nas silniejszym z dającym moc wytrwania przekonaniem, że to nasza sprawa jest słuszna.

„Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi, bo u Chrystusa my na ordynansach, słudzy Maryi” – śpiewali konfederaci barscy. I dalsze słowa tego przepięknego hymnu: „Choćby na smokach wojska latające, nas nie zatrwożą”. W maju 1941 roku polskich marynarzy służących na ORP „Piorun” nie zatrwożył najpotężniejszy okręt wojenny świata, przy którym polski niszczyciel mógł się wydawać papierową łódeczką. „Piorun” stawiał czoło „Bismarckowi” przez godzinę, umożliwiając eskadrom brytyjskim zatrzaśnięcie pułapki na niemieckiego pirata

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze