Artyści pod ścianą. Opłata reprograficzna wzbudza uzasadnione wątpliwości

Społeczeństwo [Artyści, pandemia, pomoc]

Branża kulturalna jest jedną z tych, które najmocniej odczuły pandemiczny lockdown. Dlatego wicepremier Piotr Gliński spieszy jej z pomocą, by z jednej strony ucywilizować rynek pracy, a z drugiej zapewnić minimum socjalnego bezpieczeństwa. Idea szczytna, lecz pomysł wprowadzenia opłaty reprograficznej to nic innego jak ściąganie daniny. A na kluczową Polską Izbę Artystów złożą się tak naprawdę ludzie kultury – tyle że nie z własnych kieszeni, lecz ze wspomnianej opłaty. 

Pozamykane kina, puste teatry, filharmonie, wreszcie zakaz zgromadzeń i koncertowania – szeroko pojęci artyści są w tej sytuacji od ponad roku z krótką, ubiegłoroczną przerwą na „normalność”.

Kultura zamknięta w domach 

Kto nie miał wyrobionej marki, nie zaistniał w mediach społecznościowych i nie uzyskał rządowej pomocy z Funduszu Wsparcia Kultury – a otrzymali ją przede wszystkim prowadzący działalność gospodarczą – ten musiał się albo przebranżowić, albo

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze